środa, 29 lipca 2015

spacer z Carrie

 sukienka Mango | koszula Mish Mash | torebka Pimkie | buty Zara | bransoletka Promod 

zdjęcia: matka pollka 

Choć z moją przyjaciółką Carrie dzieli nas nieco przeciwieństw, jak chociażby to, że ja lubię chodzić w butach sportowych, a ona prędzej będzie szła boso, czy chociażby kolejny fakt - ja uwielbiam spędzać wolny czas w lesie i na łonie natury, a ona od tego stroni, to są też cechy, które nas łączą. Przeciwieństwa się przyciągają, jednak czasem fajnie jest mieć kumpelę, która ma zajawkę na modowe niuanse równie wielką co ja. 
Jeśli jeszcze się nie domyślacie, o czym mówię, a z pewnością część z Was może kompletnie nie wiedzieć, o co mi chodzi (w końcu nie każdy oglądał Seks w wielkim mieście, serial to nawet z uporem maniaka i to od niedawna), już prędko tłumaczę. Kolejny raz rozchodzi się o długości, te maksi. Najlepiej maksi, maksi. Najlepiej jak ubranie styka się z ziemią, a czasem jeszcze lepiej, gdy się po niej ciągnie. I ta sukienka taka jest. Co najmniej o 2 cm (jak nie więcej) za długa, co sprawia, że gdy stoję w płaskich butach, to swobodnie leży na ziemi. I to mnie kręci! 
Za każdym razem po obejrzeniu Seksu w wielkim mieści 2 zachwycam się niemalże każdą kreacją, w której pojawiła się Carrie na ekranie (choć TEJ, w fioletowej asymetrycznej spódnicy nie znoszę!). Największe wrażenie, choć pokazana została jedynie przez ułamki sekundy pod koniec filmu, zrobiła na mnie zielona suknia z niesamowicie długim trenem, w której moja serialowa przyjaciółka spędza czas w domu. Piękna! I mogę śmiało przyznać, że po zobaczeniu tej kreacji zakochałam się we wszystkim, co styka się z ziemią, bądź się po niej ciągnie. Carrie zaraziła mnie uwielbieniem do takich ubrań i chwała jej za to, w końcu od czegoś są te przyjaciółki ;)

poniedziałek, 27 lipca 2015

metalic girl

Wracam z miejskimi sesjami, a co za tym idzie, z bardziej codziennymi stylizacjami.
 

Ostatnio tak sobie myślałam, że ja to tak lubię być/działać/tworzyć na przekór każdemu i wszystkiemu. Bo czemu niby wszystko, co robimy, musi toczyć się utartymi szlakami? Boimy się eksperymentować, próbować czegoś nowego, a za lepsze jutro uważamy sytuację, w której nie będziemy się wychylać z szeregu, niż te, w których zwrócimy na siebie uwagę. 
Oczywiście, nie idę całe życie pod prąd. Staram się odpowiednio wyczuć, kiedy mogę na to sobie pozwolić, kiedy właśnie jest to odpowiednia sytuacja, ale są też momenty, w których właśnie muszę zdecydować się na podjęcie ryzyka. Nigdy nie ma gwarancji, że to wypali, że coś się uda, że coś dostaniemy od losu, ale czy mamy te gwarancję siedząc na kanapie? 
Ostatnio, dziwnym trafem, oglądam filmy/seriale, w których lubi pojawiać się bardzo ważne pytanie. "Czy Panu/-i chce się w ogóle żyć?". Każdy z nas może sobie śmiało je zadać. Czy chcemy żyć i przeżywać nasze życie, czy jedynie istnieć, dobijając się rutyną i wtapiając w tłum? Może pora coś zmienić? W jedynym z filmów, na sam koniec, pojawił się taki tekst: "Jeśli umrzesz, nic już nie będziesz w stanie zmienić. Póki żyjesz, możesz wszystko." (to był film o samobójcach, ale nieco humorystyczny, jak na angielskie kino przystało). I tak naprawdę to są bardzo inspirujące i motywujące słowa. Póki żyjemy możemy wszystko zmienić, naprawić, spróbować, zaryzykować. Możemy żyć. I to jest nasz cel. Żyć i cieszyć się tym, co robimy, bo życie jest do przeżywania, zbierania doświadczeń, wspomnień. I może to jest właśnie pora na pokonanie własnego strachu i czas dążenia do określonych celów i marzeń? Nigdy nie wiesz, co Ci taka zmiana przyniesie. Nigdy nie wiesz, co przyniesie Ci jutro. Ale lepiej, aby pozytywnie zaskoczyło niżeli niosło za sobą negatywne emocje ;) 

Zestaw adekwatny do tekstu (a bardziej tekst do zestawu). Lubię zrywać ze stereotypowym myśleniem na temat ubioru. Nie ma nic nudniejszego, w modzie, niż podążanie za masą. Powielanie zestawów. Powielanie rozwiązań. Bo dlaczego nagle mając cekinową spódnicę należy jedynie chodzić w szpilkach? Bo taka imprezowa? Guzik prawda! To od nas zależy, jaki charakter nadamy danej rzeczy, a mi zależało na uzyskaniu miejskiej stylizacji. Stąd też worek i klapki. I można ruszać na miasto ;) 

P.S. Rzadko się tak wylaszczam i nakładam obcisłe rzeczy, ale zasada na taką stylizację jest jedna: o ile góra jest bardziej eksponująca kobiece ciało, dół musi ją nieco stonować i na odwrót. W tym przypadku dwie rzeczy są obcisłe, dwie są kobiece, ale odkryty dekolt rekompensuje spódnica sięgająca prawie do kolan. I to właśnie długość spódnicy zagwarantowała w tym zestawie równowagę. Cekiny jedynie robią szał :D

środa, 22 lipca 2015


Powyżej efekty sesji, która chodziła po mojej głowie już od dawna, ale natłok pracy na studia nie pozwalał mi jej zrealizować. Moja interpretacja letnich trendów w postaci kilku stylizacji. Niezawodna Kasia zajęła się makijażem, a Pola jak zwykle stanęła na wysokości zadania jeśli chodzi o ujęcia. Obróbką, jak zwykle, zajęłam się osobiście i od teraz możecie oglądać efekty naszej pracy. Już wiem, że nieraz wrócę do tej sesji, tak mi się podoba.
Dajcie znać co Wy myślicie :)
 
Jeszcze tak w skrócie: Ola Szymańska pozuje, Matka Pollka fotografuje, a Kajevska maluje, czyli wymarzony #NEONOWATEAM :)

poniedziałek, 20 lipca 2015

letnie akcesoria


14. Neuf bijoux 15. Topshop 16. H&M 17. H&M 18. Altra Dea couture 19. Zara 20. Adidas 

Wcześniejszy wpis poświęciłam głównie ubraniom, a ten, jak sami widzicie, dodatkom. I przyznaję szczerze, że każdą z tych rzeczy z chęcią zobaczyłabym w swojej kolekcji. Bo czymże byłoby lato, bez błyskotek i kolorowych akcesoriów? ;) 


Choć nie chodzę cała obwieszona biżuterią, to czasem mam naprawdę na to ochotę. Te błyskotki potrafią nadać charakteru nawet najprostszej stylizacji, a jako że ja całe lato mogłabym przechodzić w sukienkach, biżuteria i inne dodatki są w stanie świetnie zaradzić na to, aby po jednym nałożeniu sukienka nie zawisła na stałe w szafie. Zatem, jak stawiać na naszyjniki, to z pewnością na hit sezonu (18.), czyli naszyjnik marki Altra Dea projektu Mateusza Suda, ale nie tylko, bo dodatkowo jestem zakochana w dwóch propozycjach od House of Mima (12.). W tym sezonie szaleję za wszystkim, co ma frędzelki z nitek, zatem wybór zdaje się oczywisty, w przypadku bransoletek (3.i 14.) również. Ale skoro mowa o bransoletkach, jeśli uważnie mnie czytacie, wiecie doskonale, że te w formie pasków są moimi faworytkami i mogłabym mieć wiele modeli i kolorów (21.). Pozostając przy ozdobach rąk, warto zwrócić uwagę na zegarek. To jeden z wielu, który wpadł mi w oko z całej kolekcji, a gama kolorystyczna jest naprawdę bogata! Jednak moje ostatnie zamiłowanie do zieleni sprawiło, że właśnie o tym modelu śnię co noc (ok, khaki i szarości również!). 
Choć rzadko noszę kolczyki, to muszę przyznać, że te dwie propozycje wydają się strzałem w 10! jeśli chodzi o letnie stylizacje i świetnie wpasowują się w letnie trendy ;) 
Co my tu jeszcze mamy? Pierścionki, które zdecydowanie robią szał, gdy jest ich kilka na ręce, bądź jeden (6.), ale ciekawie prezentujący się jak ten od Ani Kruk - cudo! A pozostając jeszcze chwilę przy biżuterii warto zwrócić uwagę na metaliczne tatuaże (10.), które zdecydowanie robią szał na rynku. Noszą je nie tylko nastolatki, czy blogerki, ale także gwiazdy. Takie tatuaże świetnie zastąpią biżuterię, co w przypadku wypadów na plaże jest praktycznym rozwiązaniem ;)
Latem nie może zabraknąć okularów na nosie i ja zawsze wybieram te, o ciekawych oprawkach. Uwielbiam moje pantery, ale przyznam, że te z H&M (17.) chodzą mi po głowie od dłuższego czasu. Kocie oko + zieleń to już mocny argument stojący za ich zakupem.
Jeśli chodzi o buty - do koloru, do wyboru. Poza pięknymi szpilkami i sandałami warto mieć również coś wygodnego. Superstar'ów jeszcze nie posiadam, ale ta kolorowa seria P
harrell'a Williams'a do mnie przemawia. I sytuacja ma się podobnie jak z paskowymi bransoletkami i zegarkami (podpowiedź: kolory). Mam jednak jedną obawę, że na mojej stopie nie będą się tak świetnie prezentować i wrócą do sklepu. Największym przełomem są jednak klapki! Kolejny dowód na to, że słowa "nigdy nie mów nigdy" mają nie ziarnko prawdy, a jej pokłady ;) Z pewnością przemówił za mną ten metaliczny różowy odcień. Ok, są jeszcze niewyobrażalnie wygodne, dlatego też chodzę w nich niemalże wszędzie.
Na koniec zostawiłam torebki, bo to one są moimi najczęstszymi zakupami, a gdyby ktoś się mnie zapytał: "Ola, gdyby każdy, na kim Ci zależy, był bezpieczny, a dom by się palił, co byś z niego zabrała?". Odpowiedź jasna - TOREBKI. Dobra, sukienki w drugiej kolejności, ale to wpis o dodatkach :D A patrząc na te powyżej, byłoby co zabierać. Słoneczko od Pauliny Schaedel to torebka, która chodzi mi po głowie, od kiedy tylko zobaczyłam, że taki model pojawił się w kolekcji. Do tego pasuje do wielu kolorów, co sprawia, że jest mocną pozycją na liście zakupowej. Sabrina Pilewicz to moja druga ulubiona polska projektantka torebek. I choć nie mam ani jednej jej torebki w kolekcji, zachwycam się każdą nowością, a tymi diamencikami szczególnie! Może kiedyś uda mi się nazbierać na te cuda :D Cekinowy worek robi szał i z pewnością posłużyłby nie tylko w wyprawie na plażę. To taki dodatek w stylu glamour "robiący" całą stylizację. A te koralikowe cudo (16.)? Powiem tylko "mmmmmm"... :D 
 

środa, 15 lipca 2015

zoom na trendy - boho


Każdy sezon niesie za sobą kilka trendów i lato 2015 z pewnością śmiało można uznać, że zostało obficie nimi obdarzone. Feerie barw, przeróżne materiały, jak i kroje, dają możliwość każdemu znalezienia czegoś dla siebie. Choć trendsetterką nie jestem, to jednak staram się śledzić trendy na bieżąco i wyciągać z nich to, co podoba mi się najbardziej, wcielając je w mój styl. 

Na pierwszy ogień, pod lupę, postanowiłam wybrać trend hippie, zauroczenie zamszem, a także klasyka klasyków, czyli jeans. Jako, że bez tych trzech pierwiastków nie wyobrażam sobie stylu boho, nie mogłam pozwolić sobie na oddzielne ich prześwietlenie. Śmiało mogłabym dodać jeszcze białą koronkę, jednak tego lata na wybiegach przegoniła ją kontrastowa odpowiedniczka, a biel wykorzystana została w projektach o prostej fakturze, a jeśli już pojawiały się bardziej urozmaicone projekty, to miejsce koronki zajęła siatka, czy hafty. 

Zoom na wybiegi:

Jeśli chodzi o hippi, śmiało mogę powiedzieć, że ten styl pojawił się u wielu projektantów, a u niektórych zdominował co najmniej pół kolekcji. 
Nie mówię tu akurat o Etro, czy domu mody takim jak Emilio Pucci, gdzie od lat, niezmiennie, prezentowane są sylwetki w tym stylu, można nawet uznać go za DNA marki. Bardziej mam tu na myśli  Valentino, Gucci i Chloe. 
Hippisowskie sukienki, lekkie, zwiewne, jedwabne tuniki, sukienki z falbanami, folkowe maksi - czyli esencja stylu z lat 70-tych została zawarta w kilkunastu projektach tych domów mody. I ja je w 100% "kupuję". Z pewnością eteryczność tych rzeczy, kolory i wzory mnie przekupiły, ale lato, w moim odczuciu, właśnie tak powinno wyglądać ;)


Nigdy nie byłam ogromną miłośniczką zamszu. Przypuszczam, że decydował o tym wiek, brak większego zainteresowania modą oraz brak poczucia jakiegokolwiek stylu. Jednak to lato, myślę, że jest przełomowym biorąc pod uwagę moje podejście do mody, trendów, a także kolorów, wzorów i tkanin. 
I choć miałam zakupione dwie rzeczy zamszowe w tym sezonie i obie wróciły do sklepów, wciąż jestem w nim zauroczona i szukam tych idealnych projektów dla mnie. A jeśli chodzi o ideały, to w tym sezonie Derek Lam przebił wszystkich (subiektywna opinia). Obserwując mnie dość uważnie mogliście zauważyć, że kolor wrzosowy jest moim numerem jeden w kategorii "kolory pastelowe". Uwielbiam go w każdej postaci, dlatego mój wybór zdaje się dość oczywisty. Myślę, że właśnie kolory, jakie pojawiły się na wybiegach, mają ogromny wpływ na to, że w zamszu dostrzegłam coś pięknego. Bogata gama kolorystyczna kusi mnie niezmiernie do poszukiwań odpowiedników z wybiegów. Poza kolorem wrzosowym, na podium plasuje się jeszcze pomarańcz i odcienie zieli (na równi, bo zdecydować pomiędzy khaki, a morską zielenią nie potrafię). 



W przypadku jeansu nie będę za wiele bajerować. Coroczny klasyk. Można powiedzieć, że nieustannie króluje na wybiegach, bez względu na sezon. Jest uniwersalny i praktyczny, za to pewnie kochany. Niezbyt szczególnie jednak przeze mnie, choć zdarza mi się go nosić (o tym w innym wpisie). Zazwyczaj nie odbieram jeansowych sylwetek z ogromną euforią, ale tym razem muszę przyznać, że kombinacje, które pojawiły się na wybiegach w propozycjach wiosenno - letnich, ujęły nawet i mnie. Zaczynając od prostego kombinezonu od Stelli McCartney, przechodząc przez ciekawe tuniki od Gucci (ta ze sznurkami jest zdecydowanie hitem!), później kolejna tunika, tym razem od Chloe, równie prosta, ale z charakterystycznymi dla spódnic typu A kieszeniami, dochodząc do moich kolejnych faworytów - jeansowej maksi spódnicy (te guziki robią szał!) i na koniec - REWELACYJNEGO kombinezonu od Soni Rykiel. Przyszyte kryształki robią ogromną robotę! Propozycja "na co dzień" z pierwiastkiem glamour, to jest to, co Dyrektor Centrum Dowodzenia Neonowa Strzała lubi najbardziej! ;)

*zdjęcia: elle.pl


A na koniec mały dodatek zakupowy, czyli 8 stylizacji, które osobiście chętnie nosiłabym tego lata ;) 



1.  2.  3.  4.  5.  6.  7.  8.  9.  10.  11.


1.  2.  3.  4.  5.  6.  7.  8.  9.  10.


1.  2.  3.  4.  5.  6.  7.  8.  9.  10.
Dajcie znać, który zestaw podoba Wam się najbardziej! ;) 

poniedziałek, 13 lipca 2015

frędzle, skóra i wichura


sukienka, kimono, torebka H&M | szpilki Deezee  

zdjęcia: matka pollka 

Dziś wyjątkowo bez obszernego tekstu. Rozkoszuję się zdjęciami. Moim ulubionym jest trzecie - niczym z lookbook'a jakiejś marki.

Stylizacja zachowana zarówno w moim stylu, jak i w klimatach boho. To moja kolejna interpretacja. Czuje się w niej doskonale. Mogę nawet uznać ją za kolejny mundurek na awaryjne dni.

W gratisie rozpuszczone włosy. Coś mnie natchnęło pod koniec sesji ;)

środa, 8 lipca 2015

boho

sukienka Mango | torebka Pimkie | szpilki Deezee 

zdjęcia: matka pollka 

Z trendami za bardzo się nie lubimy, ale o tym pisałam wiele razy. One są kapryśne i co sezon się zmieniają, a ja akurat nie mam na to ochoty. Jak się w czymś świetnie poczuję, to już wolę tak pozostać, szczególnie jeśli mowa o stylu, którego jakiś czas szukałam. Jednak muszę przyznać rację, że dzięki trendom rynek modowy żyje, co sezon zaskakuje i inspiruje, a jego różnorodność jest w stanie zadowolić każdego. Każdego, ale na innym poziomie. Jedni wyznaczają trendy, inni za nimi podążają, a część po prostu wciela pierwiastki trendów do swojego stylu, zyskując świeży i modny look, równocześnie unikając wyglądu jak sprzed dekady.  I ja zdecydowanie należę do tej ostatniej grupy. 

Osobiście potrafię zachwycać się trendami jak dziecko Kinder Niespodzianką, jednak najczęściej na tym zachwycaniu się kończy. W mojej głowie mogą powstawać dziesiątki stylizacji, z czego później nawet 1/3 nie miałabym na sobie. Przyczyna jest dość jasna - nie czułabym się w nich sobą. Ale w tym sezonie jest jeden trend, który szczególnie pochłonął moją wyobraźnię, wciągnął w swoje sidła i kusi do delikatnego uszczuplenia konta. Mowa o  BOHO. W życiu mi się ten styl tak nie podobał, jak w te wakacje. Oczywiście, dalej fantazje są w dużym stopniu górą nad rzeczywistym noszeniem ubrań w tym stylu, jednak przyznaję, że nieco zawalczyłam ze swoim sumieniem i pozwoliłam sobie zaszaleć. Efekty widoczne w tym wpisie. Biała tunika z koralikami, masywna bransoleta i frędzle to mój przepis (jeden z kilku, o czym się wkrótce przekonacie) na stylizację w boho stylu. A przez fakt, że styl ten nieco kojarzy mi się z Paryżem (to zasługa pokazu Chloe), to nie mogło zabraknąć paryskiego
akcentu w postaci torebki (przez fakt, że jest obszyta materiałem boucle kojarzy mi się z domem mody Chanel). 

Podoba Wam się tak interpretacja tego stylu? ;)